Geniusz czy naiwny marzyciel
Geniusz czy naiwny marzyciel
Jaki w rzeczywistości jest Jarosław Kaczyński?
Tego, poza nim, nie wie nikt. Może najwięcej jego brat, bliźniak. Nawet koledzy z najbliższych kręgów nie wiedzą wszystkiego, co dotyczy chociażby PiS-u. Marcinkiewicz, Gosiewski, Dorn, Suski, itp – wielokrotnie wchodzili w „kanał”, komentując bieżącą politykę partii. Dla nich samych zwroty akcji były przeważnie zaskakujące, co wyrażali karkołomnym tłumaczeniem wcześniejszych swoich poglądów, czy opinii. Tym funkcjonariuszom można wiele wybaczyć. W swoim zauroczeniu do mistrza, mają prawo w pełni mu zawierzyć. Ewentualny niesmak instrumentalnego traktowania, zapewne będzie wynagrodzony innymi łaskami.
Nie rozumiem natomiast polityków opozycji, a po części komentatorów wydarzeń. Przecież to od Was społeczeństwo oczekuje profesjonalnej oceny tego, co się dzieje w kraju. To przez jakość Waszej pracy, możliwa jest skuteczna kontrola społeczna. Jak na razie nikt z Was nie potrafi wywiązać się ze swoich obowiązków. Poza górnolotnymi frazesami, złośliwymi epitetami, brak jest czytelnego tłumaczenia polityki, brak jest alternatywnych rozwiązań.
Moim zdaniem, mamy dzisiaj sytuację, w której tylko prezes PiS-u jest rozgrywającym. Nie dość tego, jestem święcie przekonany, że to on świadomie tworzy fakty. Każdy kto myśli, że to fakty zmuszają do improwizacji Kaczyńskiego, żyje w świecie iluzji. Jest to na rękę szefowi partii rządzącej. Trwanie recenzentów w błędzie, ułatwia ich zaskakiwanie. Tym samym nie przeszkodzą w realizacji założonej strategii.
Jaką to strategię ma Kaczyński?
Tę oficjalną wszyscy znamy – zawiera ją program partii. Nie zamierzam jej oceniać, bo trudno krytykować życzenia i marzenia. Podobne idee deklaruje przecież większość ideologów, nawet ci od komunizmu. Nie wątpię w szczerość intencji Kaczyńskich, ale jak zawsze problem tkwi w sposobach realizacji. I tutaj zaczyna się przysłowiowa dżungla. Trudno rozpoznać, czy głoszona idea jest wartością docelową, czy sposobem na osiągnięcie czegoś bardziej wartościowego? Nie sposób rozpoznać teatru od faktu, a tym bardziej przewidzieć skutki wyzwalanych przy okazji żywiołów. Analizowanie kolejnych wydarzeń przypomina tropienie przysłowiowego lisa. A gdy zwierzę jest cwane i co rusz zmienia trop – raz to jest zając, a innym razem niedźwiedź – każdy myśliwy wyprowadzony zostanie w pole. Jedyną receptą jest znalezienie odpowiedzi, którymi ścieżkami prawdopodobnie pójdą liderzy PiS-u.
A dokąd zmierzają Kaczyńscy?
Odpowiedź jest prosta – chcą Polski silnej prawdą, uczciwością i sprawiedliwością – skrojonej według, jedynie słusznej, własnej wizji (cyt. z programu: ma (on) charakter integralny i jego najskuteczniejszą realizację można przeprowadzić wtedy, gdy będzie realizowany w całości). Zasadniczym pytaniem jest, czy chcą ją budować dla wszystkich Polaków, czy przede wszystkim w imię zaspokojenia własnej wodzowskiej ambicji? Znalezienie odpowiedzi jest kluczem do zrozumienia tego, co jest dzisiaj i tego, co będzie jutro.
Do zrealizowania swoich pomysłów, w tym zmiany Konstytucji, potrzebują większości 2/3 posłów i dużo czasu – co najmniej dwie kadencje, na przebudowanie głównych instytucji publicznych.
Czy zamiar ten był do osiągnięcia z PO? Z formalnego założenia tak, ale:
- Platforma silna politycznie (a w większości lepsza kadrowo) byłaby zbyt trudnym koalicjantem, zmuszającym do wielu kompromisów – co zapewne rodziłoby wiele kryzysów,
- powstały układ byłby bliźniaczy do AWS - Unia Wolności, z prawdopodobieństwem równym pewności na powtórkę z historii.
Połowiczny „sukces” okupiony zostałby utratą zaufania wyborców, brakiem reelekcji i gorzkim smakiem niedokończonego dzieła.
PiS wie, komu zawdzięcza zwycięstwo wyborcze. To przede wszystkim grono niezadowolonych, którzy nie do końca potrafią znaleźć się i zrozumieć nową rzeczywistość. Nie wiem dlaczego, czytając fragment programu: Wierzymy w odrodzenie poczucia wspólnoty oraz ducha solidarności społecznej i chrześcijańskiej miłości bliźniego – myśli moje idą w kierunku sprzeciwu społecznego z 1980 roku. Wydaje mi się, że Kaczyńskim, pamiętającym tamten masowy protest wobec zła i wyzwolony entuzjazm braterstwa, marzy się powtórka. Przecież, jako ludzie światli, zdają sobie sprawę, że poprzez promowanie ewolucyjnych zmian (tak zwanej pracy pozytywistycznej) nie uda im się przeprowadzić rewolucji polityczno-społecznej. Szef PiS-u w wystąpieniu sejmowym oceniającym 100 dni rządów Marcinkiewicza, tak mówił o niej: w Polsce potrzebne są bardzo energiczne działania zmierzające do tego, żeby poprawić sytuację grup najbardziej upośledzonych. Radykalne przyspieszenie możliwe jest poprzez emocjonalne wzburzenie większości, a to uda się wyłącznie, gdy wskazany zostanie wróg – dzisiaj wiemy, że jest nim „układ”. Tkwi w nim, jeżeli nie cała PO, to co najmniej większość jej działaczy. Potwierdza to wypowiedź podczas debaty sejmowej z 14 marca tego roku: Jesteście sobie takim zespołem czy, można powiedzieć, koalicją różnych lokalnych układów - oczywiście nie wszyscy, są wśród was porządni ludzie. To jest rzeczywisty powód niemożliwości współdziałania z Platformą.
Dodatkowym problemem jest społeczna sympatia dla PO oraz deklaracja współpracy w ramach PO-PiS. Ale wyznając zasadę, że ciemny naród wszystko kupi i na to znajdą się sposoby.
Próba pierwsza – dzielimy się władzą z PO, a nawet więcej, z tym, że oni biorą resorty „materialne”, a my „propagandowo-polityczne”. Możliwe warianty: sukces PO jest sukcesem naszym; brak sukcesów to porażka koalicjanta. Nie dość tego, jeszcze mu dołożymy, bo my bardzo chcieliśmy, ale jak z „aferzystami” budować IV RP.
Próba druga – Platforma odmawia koalicji – no to przede wszystkim należy na nią zwalić winę, chociażby poprzez uporczywe powtarzanie: wszystkiemu winna jest PO. Jednocześnie należy wykazywać własną przedsiębiorczość w zapewnieniu większości sejmowej dla swojego bardzo sprawnego rządu. Sięgamy nawet po radykalnych populistów, ale świadomi niebezpieczeństw, nie zamierzamy powierzać im żadnej realnej władzy. Nasza determinacja skonfrontowana z ciągłymi kryzysami przynosi wzrost społecznego poparcia. Rozwiązanie parlamentu i przyspieszone wybory, jeżeli nie dają pełnego sukcesu, to nas wzmacniają, osłabiając pozostałych.
Próba trzecia – w wyniku złego odbioru naszej polityki, odrzucamy zamiar rozwiązania sejmu, ale naród powinien wiedzieć, że jest to owoc paktu stabilizacyjnego. Brak projektów zasadniczych ustaw oraz problemy z tymi nielicznymi, należy zatuszować konfliktami wywoływanymi przez partnerów paktu.
Próba czwarta – w sytuacji tak wykreowanego pata, należy wezwać do samorozwiązania sejmu. Wniosek ten, poza swoją misją propagandową, w przypadku odrzucenia, będzie wystarczającym usprawiedliwieniem do utworzenia koalicji z Leperem i Gertychem. Gdyby nawet sejm się rozwiązał, to z każdego nowego rozdania PiS uzyskuje lepszą pozycję niż dzisiejszą.
Próba piąta – zawarcie koalicji rządowej z Samoobroną i LPR powoduje zamknięcie ust populistom, a opozycję sadza w ławkach biernych obserwatorów. PiS przystępuje do przygotowania legalnych instrumentów do przeprowadzenia akcji, o której mówił Kaczyński w sejmie z okazji oceny 100 dni pracy rządu: Trzeba szukać innych metod także dlatego, a może nawet przede wszystkim dlatego, że my chcemy tę kurtynę, lekko odsłoniętą, zerwać do końca, a to oznacza nie tylko gigantyczną kompromitację układu i jego obrońców. Inny fragment jest zdecydowanie wyraźniejszy: my z tym układem będziemy walczyć. My go chcemy zniszczyć. My go chcemy zniszczyć metodami prawnymi, dopuszczalnymi w państwie praworządnym. My go chcemy przede wszystkim zniszczyć moralnie. My go chcemy pokazać. My chcemy pokazać także jego obecnych obrońców. Ten główny wysiłek ma przynieść: w Polsce porządek, bo to jest w interesie zwykłych ludzi, zwykłych Polaków! A PiS - Prawo i Sprawiedliwość jest partią zwykłych Polaków.
W tej sytuacji proroczo brzmią słowa Prezesa, wypowiedziane w sejmie podczas debaty nad działalnością Balcerowicza: Jeśli sądzicie (słowa skierowane do PO), że któregoś dnia dojdziecie do władzy, to się mylicie. Dzięki tej polityce, którą dzisiaj prowadzicie, nie dojdziecie do władzy. Dojdziecie tylko do tego miejsca, w którym już nie ma niczego poza kompromitacją.
W rozdaniu szóstym spodziewam się, przy wykorzystaniu właściwych organów ścigania, w tym Urzędu Antykorupcyjnego i różnych komisji, nakręcania spirali personalnych ataków na postkomunistów, twórców lumpenliberalizmu, na łże elitę. Oficjalnie Kaczyńscy będą stali z boku wydarzeń, gdyż jakakolwiek sugestia ręcznego sterowania może być pretekstem oskarżeń o autorytaryzm. Przykład Piskorskiego może być jednym z klasycznych wzorów. Swój czas przeżywać będzie znakomita drużyna oratorów ludowych, pasjonatów prawdy i mistrzów socjotechnik, tj.: Kurski, Bielan, Kamiński, Cymański, Zawisza. Do tego wykorzystać można technikę czarnego pr’iaru rozpowszechnianą wspaniałym, bo anonimowy, Internetem, docierającą do młodych ludzi.
PiS wie, że zadowolonych w Polsce jest tylko 30% wyborców. Pozostali stanowią kapitał do wzięcia. Czym można zyskać ich sympatię? Cudowny rozkwit gospodarki dopiero po 3-5 latach trwania, może poprawić nastroje kilku procentom. Więc, co najmniej na początek, należy biedę zwykłych Polaków zaspokoić sprawiedliwością wymierzaną sprawcom ich losu.
Na rok przed wyborami PiS rozliczy Lepera i Gertycha wraz z ich drużynami. I co ciekawe, nie natrudzi się przy tym. Splendor władzy zachłystuje, szczególnie tych o wątpliwych osobowościach. A że się zachłysną to jest pewne, bo są zwykłymi Polakami.
Panowie Kaczyńscy – uważajcie, bo was również otaczają zwykli Polacy.
Pomimo mojej sympatii do Was, ja wam nie wierzę. Jestem wręcz przekonany, że nie osiągniecie sukcesu. Jest wiele powodów mojej pewności. Chociażby, że wiarę stosujecie instrumentalnie, jednocześnie deklarując ortodoksyjność jej przestrzegania. W jawnej sprzeczności z naszą kulturą chrześcijańską jest stosowanie zasady, że cel uświęca środki. Powinniście, pomni ponadtysiącletnich dziejów związanych z chrześcijaństwem, składając Bożej Opatrzności dziękczynienie za dar odzyskanej niepodległości (cyt. z Waszego projektu Konstytucji), być świadomi, że co posiejecie, zbierać będziecie. Kłótnia i nienawiść nie jest dobrym nasieniem, choć na pewno plennym.
Dlaczego Wasz pomysł na funkcjonowanie Państwa będzie kolejną porażką – bo to że woda w Wiśle płynie z gór do morza nie powodują specsłużby, postkomuniści i liberałowie – takie są naturalne prawa fizyki!! A patologie, z którymi zamierzacie walczyć, nie pojawiły się ze spisku, lecz wywołały je rewolucje. Wy uważacie inaczej – jak marzyciele – chociaż niebezpiecznie sprawni.
Chyba zwykły Polak
Andrzej Brandt 8 maja 2006 - artykuł do ANGORY