Nie rozumiem lamentu większości komentatorów życia publicznego po decyzji wykluczenia z PiS-u Joanny Kluzik-Rostkowskej. Reagujemy zapewne zbyt emocjonalnie. Żałować nie powinniśmy takich polityków, ale całą masę wyborców, którzy im uwierzyli. Powiem dosadniej – tych, którzy bez mrugnięcia oka byli okłamywani.
Ładna buzia, przepięknie ciepłe oczy, stonowany język oraz logika sformułowań posłanki - zaczęła być wizerunkiem Jarosława. Czy był on prawdziwy? Wielu mogło zaufać w przemianę. Szczególnie ci, którzy nie zajmują się polityką na co dzień. Pragną oni przede wszystkim zmian na lepsze i zawierzą każdemu, kto im to przekonywującą zapewni. Ale czy do tych naiwnych należy posłanka? Z całą pewnością nie! Zbyt długo jest w tyglu polityki i to w pobliżu Kaczyńskiego, żeby nie wiedzieć kim on jest. Decyzję podjęła świadomie, po to aby PiS mógł przejąć władzę. Kampanię zrobiła po mistrzowsku oczarowując ludzi. Nie oczarowała tylko swoich kolegów z komitetu politycznego. Mnie ci ludzie nie zaskoczyli, bo od lat pokazują swoją prawdziwą twarz. Nie mam problemów z oceną ich działalności. Dużo większy niesmak czuję do tych co uwiarygodniają swoich kolegów. Tłumaczą ich dziwne zachowania, czy przejęzyczenia. Co z tego, że są naturalnie ludzcy i mają dużą fachową wiedzę. Brakuje im kręgosłupa moralnego, bo mając asy w ręku legitymizują brudną grę. Jeszcze gorzej, gdy sami zaczynają ją uprawiać. Posłanka Kluzik-Rostkowska nie jest przypadkiem odosobnionym, a PiS w cale nie jest klasykiem. Przykładów jest wiele. Każdy łatwo może je odnaleźć. To przede wszystkim ci, którzy swoje jednostronne komentarze radykalnie zmieniają po usunięciu z ugrupowania. Szkoda, że wyjątków jest niewiele. Cenię sobie zachowanie Ludwika Dorna, który nie tłumaczył, że czarne jest białym. Przemilczał sytuacje, których sam nie rozumiał. Dzisiaj jest taki sam. Podobnie zachował się Jan Maria-Rokita.
Joanna Kluzik-Rostkowska tłumaczy dzisiaj, że uwierzyła w przemianę Jarosława Kaczyńskiego. Gdyby założyć, że jest to prawda, to teraz powinna przeprosić oszukanych przez jej naiwność wyborców. Dlatego niech nie powołuje się na dobro Polaków, bo przez nią kraj nasz został na kolejne lata wciągnięty w awanturę emocjonalną.